Herb Powiatu Ostrowskiego

Poezja   o   regionie.

Ludzie , przyroda , krajobrazy .

Wybór  i  opracowanie
 Witold  Suski
.


Wiersze

I  cóż  winnaś  poezjo , że  nie  dajesz  chleba ,
Że  gdy  kogo  ukochasz - najczęściej  ma  kwiaty
Lub  złoty  laur  na  głowie , lecz  na  butach  łaty
I  zimą  bez  paltota  liczy  gwiazdy  nieba  ?

Cóż  winnaś , że  każdemu  prawie  z  tych  wybranych
W  głowie  wrą  ciągłe  burze , w  sercu  smutki  wieczne ,
Że  dni  ich  życia  rzadko  bywają  słoneczne
I  tak  często  zdradzani  są  przez  ukochanych  ?

Poezjo  !  kto  cię  kocha , wszystko  ci  przebaczy ,
Nigdy  cię  nie  obwinni , nigdy  nie  okłamie ,
Choć  będzie  marł  z  głodu  lub  konał  z  rozpaczy .

  Aleksander   Michaux , pseud.Miron  ( 1839 - 1895 ).


W  obronie  wiersza

Gdy  modny  bełkot  snobistycznej  blagi
Krytyk  zaciemnia  kadzidlanym  dymem ,
Doszło  do  tego , że  aktem  odwagi
Jest  wiersz  napisać  z  rytmem , sensem , rymem.

Tacy  są  trudni  chłopcy  nasi , twardzi ,
Patos  i  liryzm  taki  wstręt  w  nich  budzi ,
Tak  jeden  z  drugim  światem  awangardzi ,
Że  wiersze  pisze  jakby  pluł  na  ludzi .

I  cóż , że  biedne  słowa  wypokraczy
I  wtłoczy  w  szereg  dziwacznych  skojarzeń ?
Wiersz  kiedy  nie  jest  pokarmem  dla  marzeń
Gdy  nie  jest  skargą , buntem - nic  nie  znaczy .

Że  go  młodzieńcza  oślepiła  pycha
Prostotę  gotów  uznać  za  prostactwo ,
Gdy  rozsypie  czcionki  jak  robactwo ,
Widząc  tasiemce  słów - czytelnik  wzdycha .

Mój  przyjacielu , nie  wstydź  się , nie  rumień ,
Bo  to  są  słowa , które  bałamucą .
Nigdy  się  twojej  pamięci  nie  wrócą
Ani  nie  trafią  do  serc  i  do  sumień .

Poeto , szukaj  słowa  co  nie  łudzi.
Znajdź  to  jedyne , trafne , które  przy  tem
Łączy  się  rymem  jak  lont  z  dynamitem
A  może  wreszcie  napiszesz  dla  ludzi .

  Antoni  Słonimski   (1895 -1976 ) .


O  słońce !

O  słońce , słońce !  Wzburz  krzepnącą  krew ,
Niech  ją  rozżarzy  twoich  ogni  zew .
Huragan  życia  dookoła  wznieć
I  niech  rozkwitnie  promienisty  kwieć .

O  słońce , słońce ! Twoja  powódź  złota
Już  mnie  ogarnia  jak  roskoszy  morze …
Promieni  twoich  upojna  pieszczota
Na  skroń  mą  pada , we  włosach  gorze …

O  słońce , słońce ! Już  orgia  zieleni
Szaleć  zaczyna  na  ziemi  zbudzonej …
Już  tęcza  kwiatów  rozpala  się , mieni .
Niech  w  ich  blaskach  i  woniach  -  utonę

  Maria  Rubczyńska .
 Przedruk [ z ] Tygodnik  Ilustrowany , 1925 , Nr .25 .


Piękno

Piękno  jest  wszędzie ,
Lecz  je  dostrzec  trzeba .
Płynie  na  chmurach
Po  błękicie  nieba .

Drży  w  śpiewie  ptaków ,
Na  drzewa  konarzch.
Harmonią  świateł
Pluska  w  wodnych  falach .

Kryje  się  w  kwiatów
Kształcie  doskonałym .
Można  je  ujrzeć
Nawet  w  listku  małym ,
Który  się  z  wiatru 
Podmuchami  pieści
I  rad  ze  słońca  szeleści , szeleści …..

   Jerzy  Jabłonka   ( 1925 - 2000 ) Nieskórz
 Przedruk  [ z ]  J. Jabłonka , Poezje  zebrane , Druk  MI - 4 ,Ostrów  Maz. , 2006 .


Już  wiosna

Pączki  maleńkie  na  drzewach ,
Pierwsze  listki  zielone -
Idę  przez  wioskę  i  śpiewam
I  płonę …

Krzyk  rozmodlonych  sadów ,
Ptaków  lecących  słyszę -
Z  pól  zbieram  tchnienie  i  radość
I  ciszę …

Coś  mi  się  wdziera  do  piersi ,
Nuty  jakieś  promienne :
Na  płotach  wieszam  wiersze .
Wiosenne !

Od  ludzi  do  ludzi  prościej ,
I  ścieżek  w  chałupy  więcej ,
I  więcej  ludzkiej  miłości
W  piosence !

Wszystko  jakieś  jest  bliskie ,
Wszystko  przybliża  i  łączy ,
Zielone  śmieją  się  liście
W  słońce .

Wszystko  jest  jakieś  inne ,
Świąteczne , upojne  odmienne ,
Najdroższe , kochane , niewinne,
W i o s e n n e  !

  Stanisław  Buczyński   ( Powiat  Przasnysz ).
 Przedruk [ z ] Antologia  współczesnej  poezji  ludowej , LSW , 1972 .


Uroda  wiosny

Niebieskie  oczy  ma  wiosna
I  włosy długie , zielone
Tkane  na  słońca  krosnach
Szaty  bogate , złocone .

Twarz  ma  rumianą  od  zorzy
I  kolorową  koronę ,
Kwiaty  pachnące  i  brzozy
Listkami  młodymi  szumiące ,
Smętek  w  bezmiarach  przestworzy
I  serce  do  szczęścia  tęskniące.

  Jerzy  Jabłonka  ( 1925 - 2000 ).Nieskórz , pow. Ostrów M.
 Przedruk  [ z ]  5  rzek , kwartalnik ,Ciechanów , 1965 , Nr. 3 (36 ).


Wiosenne   widoki   Bugu

Szeroko  Bug  roztoczył  swe  wiosenne  wody
Pod  porannym  błękitem  majowej  pogody ,
Jest  gdzie  oku  pobujać , pohulać  gdzie  łodzi
W  tej  niezmiernej , po  łęgach  rozlanej  powodzi :

Jest  i  myśli  gdzie  w  skrzydła  jak  czajce  uderzyć ,
Jest  się  pieśnią  gdzie  rozbrzmieć  i  głosem  zamierzyć,
I  dech  swobodny  leci  i  nie  powstrzymany ,
Aż  u  wołyńskiej  kędyś  rozbija  się  ściany ,

Rzeka  wysoko  stoi  w  oboim  swym  brzegu ,
Jak  czara  po  wrąb  pełna . Nie  widać  fal  biegu ,
Woda  ledwo  się  marszczy  i  ledwo  oddycha ,
Gładka , równa , wezbrana , ogromna  i  cicha .

Brzeg  lewy ( * ), poszarpany , gliniasty  wysoki ,
Kłami  w  rzekę  się  wgryza  i  tworzy  zatoki ,
Ciemne , z  iłu  wybrane , tak  niezmiernej  głębi ,
Że  woda  tam  i  latem , jak  lodowa  ziębi .

Wzdłuż  brzegu , tuż  nad  rzeką , w  glinie  żółtej , w  mule
Czernieją  krągłe  gniazda  jaskółek , jak  kule
W  murze  fortecznym , gęsto  ostrzelanym  w  boju ;
Nad  gniazdami  lekkiego  gałęzie  powoju ,

Kocierpa , ligustr , zwana  popspolitym  mianem ,
Wiklina  z  prętem  złotem  i  ciemnorumianem ,
Wierzba , żółte  do  wody  sypiąca  kosmacze ,
I  ostrężyna , w  której  co  noc  słowik  płacze .

Spodem  krzew  drobny , trawy  zroszone  i  ziele ,
Podbiał  liście , jak  tarcze  wysrebrzone , ściele ,
Komonica , rozchodnik  i  bujne  łotocie ,
W  blasku liści  i  kwiatów  kąpiące  się  w  złocie ,

I  bezimienna  zieleń , ta  rzeczpospolita ,
Co  ptactwu  niebieskiemu  i  słońcu  zakwita ,
Splątana  w  gąszcz , nie  puszcza  od  rzeki  spojrzenia.
W  górę , od  chłopskich  pólek  żyta  i  jęczmienia ,

Co  w  wąskie , gęsią  szyją  wyciągnięte  sznurki
Upadają  w  doliny , wstępują  na  wzgórki .
Wskroś  zbóż  i  sadów , wioski  strzechami  siwemi ,
Gęsto  sadzone , kupą  trzymają  się  ziemi ,

Chruścianym  płotem  znacząc  działki  swe  na  roli .
Gdzieniegdzie  dwór  bieleje  wsród  smukłych  topoli ,
A  z  cienia  lip  odwiecznych  wybłyska  na  zrębie
Cerkiewki  dach  blaszany  i  krzyż  i  gołębie.

Prawy  brzeg ( * ) położysty , rozesłany , łężny :
Otwiera  się  przed  okiem  widok  niebosiężny
W  pastwiska , w  oczerety , w  mokradła  i  w  łąki ,
Gdzie  błotnie  krzyczą  czajki  i  hukają  bąki ,

A  nad  nimi , jak  ochmistrz  tej  całej  kapeli ,
Bocian  głośnym  klekotem  na  takty  ją  dzieli .

…………………………………
  Maria   Konopnicka   ( 1842 - 1910 )
 Ostatnie  zwrotki  traktujące  o  lecie  i  jesieni  pominięte .
( *) Autorka  nazywa  brzegi  opisując  krajobraz  ,, pod  prąd  rzeki ". Nazewnictwo  geograficzne   jest  zawsze  z  uwzględnieniem  spływu  rzeki .
 Przedruk  z  Mazowieckie  rytmy . Antologia  poezji  o  Mazowszu .Towarzystwo  Naukowe   Płockie , Płock  1973 .


W  maju  po  deszczu

Rozkrzyczały  się  ptaki  majowe ,
Biały  motyl  wzlatuje  do  słońca .
Kwiaty  stoją  po  deszczu  jak  nowe ,
Tęcza  łukiem  o  niebo  ptrąca ,
Serce  dzwoni  dzwoneczkiem  liliowym .

Nogi  całkiem  przemokły  od  rosy,
Mokrej trawy , co  sięga  kolana ,
Idę  świeży , radosny  i  bosy
Po  tej  łące  co  kwieciem  usłana.

A  na  łące , wśród  świeżej  zieleni ,
Stara  olcha  nad  wodą  się  chwieje ,
Przy  niej  strumień  kryształy  swe  leje ,
Świeżym  deszczem  wezbrany  się  pieni .

   Ryszard  Marcin  Mrozek . Warszawa .
 Przedruk  [ z ] Poeci  robotnicy ,K i W , Warszawa  1979 .


Ranek

Świta ! Niebo  szarzeje  na  horyzoncie ,
Za  chwilę  pierwszy  ciepły  promień  słońca ,
Przedzierając  się  przez  zwarte konary  drzew ,
Padnie  na  srebrne  krople  rosy , a  krzew ,

Dziko  rosnący  nad  jeziorkiem  pod  sosną ,
Radośnie  wykręci  do  słońca  kiście ,
A drzewa  i  rośliny  czując , że  rosną ,
Wypełnią  sokami  swe  żyłki  rzęsiście .

Słońce  zbudziło  już  cały  zielony  las ,
Chór  ptaków  odezwał  się  śpiewem ,
Radosny  ptasi  koncert  ukoił  i  nas ,
Dalej  skowronek  swe  trele  pod  niebem

Wyciąga , by  chwalić  piękny  dzień ;
Sarna  do   wody  się  skrada ,
Wąż  chowa  się  w  paproci  cień ,
W  taki  ranek  kamień  z  serca  spada ,
Kiedy  się  budzi  do  życia  dzień .

   Stefan  Bolejko . Warszawa .
 Przedruk  z  Poeci  robotnicy , K i W ,Warszwa  1979 .


Garłacze

Ciszej  nieco !  Ciszej
muzykanci  leśni .
Ależ  słyszę , słyszę
o  wy  z  gęstwin cieśni .

W  fortissimo  całe
jeden  przez  drugiego,
czyście  tknięci  szałem ?
Nie  pojmuję  tego .

Alboż  dnia  wam  mało
pierzyści  mistrele ,
serce  zadurzało
narkotycznym  trelem .

Ech !  co  tam … śpiewajcie
a  bieżże  was  licho .
Tylko  o  głos  dbajcie
w  tę  noc , chłodną , cichą .

Odkąd  gaj  jest  gajem ,
zawsze  o  tej  porze ,
ptactwo  koncert  daje
o  wieczornej  porze .

  Ryszard  Michał  Kowalik . Warszawa .
 Przedruk  [ z ]  Poeci  robotnicy , K i W , Warszawa  1979 .


Skowronek

Skowroneczek  furknął  w  glebie ,
Zatrzepotał  w  drobne  skrzydła ;
I  jak  gdyby  zwisł  u  sidła ,
Śpiewa  ziemi  pieśń  o  niebie .

O  co  prosisz  skowroneczku ,
Czy  o  pokój  w  twem  gniazdeczku ?
Czy  o  ziarnko - drobną  miarką ?
Czy  o  wody  dla  ochłody ?

Ja  o  szczęście  proszę  wioski
Bom  ja  śpiewak  Matki  Boskiej !
A  gdy  ludziom  dobrze , czule ,
To  i  ja  się  gdzieś  przytulę.

A  więc  lecę  pod  niebiosy
I  niebieskiej  błagam  rosy ,
Błagam  burzy  urodzajnej
Aby  rosła  niwa , łąka ,
Płodnej  ciszy , ciepła , słonka …
I  to  pacierz  mój  zwyczajny .

  Wincenty   Pol ( 1801 - 1875 )
 Przedruk [ z ] Dzieła  W.  Pola , tom I , Nakł . Sp.  Wyd. K. Miarki , Mikołów  G. Śl.


Słowik

Nad  wszystkie  bale  i  orkiestry ,
ponad  chórów  głosy  wdzięczne ,
w  szarym  fraczku  dyrygent  nie  większy
od  maleńkiej  piąstki  dziecięcej .

Organista  brzozowych  klawiatur ,
od  laurów  wolny  jak  wiosna ,
kochanek  wszystkich  kwiatów ,
strojny  w  księżycowy  odblask .

Złocony  słoneczną  pamięcią ,
wielbiony  w  żabiej  litanii ,
najbliższy  zazdrosnym  kaczeńcom ,
którym  śpiewa  arie  i  hosanny .

Wyróżnić  świat , wysłowić
tak  pięknie  i  wiernie ,
potrafi  tylko  słowik
zakochany  w  maju  śmiertelnie .

  Tadeusz  Franciszek  Machnowski
 Przedruk  [ z ]  Poetycki  Almanach  Kurpiowszczyzny , T. P.O ,  Ostrołęka , 2002 .


Wianki

W  noc  śwętą  Kupały , najkrótszą  noc  roku ,
od  dawna  na  wody  puszczane  są  wianki .
Ten  zwyczaj  ma  w  sobie  tak  wiele  uroku ,
czczą  go  niezmiennie  Kupida  kochanki .

Gdy  słońce  już  zajdzie  i  wieczór  zapada ,
a  światło  księżyca  na  rzecznych  drży  falach ,
nad  Bugiem  się  zbiera  panienek  gromada
i  każda  na  wianku  dwie  świeczki  zapala .

Przyzywa  marzenie  co  w  sercu  jej  gości ,
i  wianek  swój  puszcza  z  nadzieją  w  nurt  rzeki ,
wpierw  kreśląc  znak  krzyża , znak  wielkiej  miłości .
Tak  czynią  wyszkowskie  dziewczyny  przez  wieki .

Gdy  ognie  na  wieńcu  znikają  w  ciemności ,
to  termin ich  ślubu  jest  niezbyt  daleki .

  Józef   Bułatowicz
 Przedruk  [ z ]  Józef  Bułatowicz , Wyszkowskie  impresje , LSW , Warszawa  2002 .


Lipcowego  południa …

Lipcowego  południa  polne  zamyślenie :
Powietrze  szafirowe , drgające  spiekotą ,
Po  polach  żółciejące  bujnych  zbóż  kiścienie
I  łubinów  kwitnących  gorejące  złoto .

Od  różowych  koniczyn  wiatry  idą  słodkie ,
W  pszczelych  migotach  brzęczą  białe  gryki ,
Skłania  się  łanem  szumnym  kłosie  żyta  wiotkie
Wśród  bezustannej , dzwonnej , świerszczowej  muzyki .

Zda  się  jakieś  słoneczne , płomieniste  święto
Twórczym  weselem  ziemię  kwitnącą  okala .
Barwne  przydroża  dyszą  tymianem  i  miętą ,
Po  łąkach  traw  nagrzanych  przelewa  się  fala .
( początkowa  część  wiersza  Ruiny ).

  Bronisława  Orłowska   ( Warszawa  1905 r )
 Przedruk  [ z ]  Antologia  liryki  Młodej  Polski , Ossolineum , 1990 r.


Do   łanów

Łany  i  łany - jak  zasięże  oko !
I  miło  sercu  i  duszy  szeroko ,
Gdy  wpław  się  puści  po  kłosów  fali
I  żyznym  światem  płynie  coraz  dalej.
Więc  witaj  w  Bogu  ziemio  urodzaju !
Błogosławieństwa ! Witaj  chlebny  kraju !

Jak  czysta  roskosz  cieszyć  się  bławatkiem ,
I  ludzkich  dzieci  szczęśliwym  dostatkiem !
Jak  wielka  siła , co  tworzy  spokojnie ,
Jak  wielka  łaska , co  tak  darzy  hojnie !

Ileż  miłości  po  tych  miedzach  siadło !
Z  czyjej  to  ręki  tyle  ziarna  padło ?
Ileż  nadziei  zdano  w  dobrej  wierze ,
A  nikt  tych  skarbów  w  polu  nie  strzeże ?

Wielkie  to znaki  Opatrzności  Bożej ,
Że  nad  tym  ziarnem  sam  Pan  czuwa ,
I  niebem  swoim  ponad  rolą  suwa ,
Gdy  kmieć  na  roli  ziarno  już  położy.

Krzyżowa  droga  w  łanach  się  przewija ,
I  na  rozstajnej  drodze  stoją  krzyże ,
I  polny  konik  swoją  piosnkę  strzyże ,
I  płyną  kłosy - lecz  nie  wiedzieć  czyja

Miedza  i  rola  i  rozstajna  droga ?
Kto  tutaj  ziarno  rzucił  w  dobrej  wierze ?
Kto  krzyż  postawił  i  uczcił  tu  Boga ?
I  czyja  ręka  ten  plon  jeszcze  zbierze ?

  Wincenty   Pol ( 1807 - 1872 )
 Przedruk  [ z ]  Dzieła  W.  Pola , tom I , Nakł. Sp.  Wyd. K. Miarki , Mikołów  D. Śl.


Dwa  wiatry

I .   Pędzi  wiatr ! Huczy  wiatr !
Skąd ; od  morza , czy  od  Tatr ?
Bo  tak  pędzi , jak  szalony ,
że  nie  zgadniesz  z  której  strony .

Ludziom  pyłem  w  oczy  sieje ,
zboże  w  polu  w  strachu  mdleje .
Jak  zawieje , jak  zakręci ,
bez  litości ,  bez  pamięci.

Wleciał  w  sadek , zachichotał
i  pół  śliwy  obłomotał .
W  okno  chaty  sypnął  piachem ,
zakręcił  się  ponad  dachem ,
zerwał  z  strzechy  dwa  kitacze
i  po  polu  z  nimi  skacze.

Wreszcie  świdrem  pognał  w  górę ,
pewnie  chce  oberwać  chmurę .
To  ci  wiatr , pędziwiatr ,
niechby  spoczął , niechby  siadł .

II .   Narodził  się  gdzieś  w  dolinie ,
cichuteńko  polem  płynie .
Lekko  musnął  żytnie  kłosy ,
nie  obtrząsnął  nawet  rosy .

Pieszczotliwie  dmuchnął  w  kwiatki ,
cicho  stuknął  w  okno  chatki .
Wpełzł  do  sadku  cichuteńko ,
pomaluśku , pomaleńku.

Cicho  w  listeczkach  szeleści ,
grusze  i  jabłonie  pieści .
Wreszcie  pod  śliwami  siadł ,
to  ten  drugi , cichy  wiatr .

  Paulina   Hołyszowa
 Przedruk [ z ] Antologia  współczesnej  poezji  ludowej , LSW , 1972 .


Burza

Nadciągęły  ciężkie  chmury ,
Przysłoniły  błękit  czysty ,
Słychać  z  dala  szum  ponury,
Wiatr  się  zerwał  porywisty .

I  zawodząc  w  różne  tony,
Niby  jęki , niby  skarga ,
Gnie  ku  ziemi  drzew  korony
I  z  gałęzi  liście  targa .

Już  nadciąga  nawałnica ,
Coraz  groźniej , coraz  bliżej ,
I  co  chwila  błyskawica
Zygzakami  chmury  strzyże .

Przecinając  w  różne  strony
Pułap  nieba  zasępiony ,
Raz  po  raz  wkoło  zdradnie
Bije  gromem , gdzie popadnie .

 Franciszek  Święcki  ( Wysokie  Mazowieckie , ok. 1930 r. ).
 Przedruk [ z ]  Antologia  współczesnej  poezji  ludowej , LSW , 1972.


Dziewanny

Suknie  mają  zielone
i  złote  wstążki  we włosach
a  stopy  bose  w  piasku  zanurzone .
   Tak  dziewanny  stoją , tak  idą
od  korzeni  do  nieba bez  końca
i  stroją  mazowieckie  drogi
zapachem  słońca .

Oj  !  dziewanny , dziewanny
księżcowe  panny
ostom  poślubione .

  Jolanta   Stachowska .
 Przedruk  [ z ] Almanach . Poezja  i  proza. LSW , Warszawa  1973 .


Słoneczniki

Za  chruścianym , gęstym  płotem
Rosną - kwitną  słoneczniki ;
Płoną - gorą  licem  złotem
Wiejskich  sadów  latarniki .

I  za  słońcem - jasnym  słońcem
Niby  czarem  tknięte  dążą ;
Krągłym  licem  gorejącym
Bezustannie - z  wolna  krążą .

Ja - na  łożu  traw  zielonem
W  półmarzeniu , w  półuśpieniu ,
Pod  szerokim , starym  klonem
Leżę - krążę -szukam  cieniu .

Krążę  wciąż  za  cieniem - mrokiem ,
Jakbym  drżał  na  słońca  blaski ;
Słoneczniki  drwiącym  okiem
Patrzą  na  me  wynalazki .

  Antoni   Lange   (  Warszawa  1895 ).
 Wiersz  z  cyklu  Sielanki . Plein - air ( pełne  powietrze ) .
 Przedruk  [ z ] Antologia  liryki  Młodej  Polski , Ossolineum ,Wrocław 1990.


,,Spacer  z  księżycem "

Kiedy  wieczorem  żuraw  skrzypi
gdy  dzwonią  wiadra  i  rżą  konie .
Z  księżycem  idę  na  spotkanie ,
kieliszek  chłodnej  rosy  wypić .

Rosa  ma  wtedy  smak  nadzieji ,
pachnie  skoszonym , świeżym  sianem .
Księżyc  popija  sobie  z  rogu
a  ja  wypijam  całym  ciałem .

Gdy  już  dobrze  mamy  w  czubie ;
księżyc  nadęty  niby  bania ,
usypia  na  maleńkiej  chmurce .
Ja  zaś  w  pachnącej  kopie  siana .

  Czesław  Kondraciuk
 [ w ] ,, Kojarzenie  snu " Wydawnictwo  Lubelskie .
 Przedruk  [ z ]  5  rzek , kwartalnik , rok  XI ,1967 , nr . 3 ( 44 ).

Do   puszczy

Co  to  za  dziwne , co  za  Boże  głosy
Jeśli  je  dusza  w  natchnieniu  zrozumie ;
Kiedy  nad  głową  cała  puszcza  szumi
I  swych  pokoleń  opowiada  losy !

Niby  na  morzu  płyną  wielkie  fale
Wierzchem  sklepienia - gaiste - swobodne -
Sporne - niesporne  i  zgodne - niezgodne -
Groźby - nie  groźby  i  żale - nie  żale :

Lecz  wszystkie  razem  tak  wielkiego  tchnienia ,
Jakby  im  poszło  gdzieś  od  słów  stworzenia !
Co  znów  za  urok !  kiedy  głucho  stanie
Odwieczna  puszcza  na  Boże  zaranie .

Nieme  olbrzymy  stoją  niby  we  śnie ,
Jednak  duch  taki  spod  tych  sklepień  wieje ,
Że  całych  wieków - a  bezkrwawe  dzieje -
Stają  od  razu ! Stają  tu  współcześnie ,
Życiem  zielone  i  potęgą  żywe ,
I  jako  słowo  stworzenia  szczęśliwe !

Puszcza  -  to  wielka  jest  natury  księga !
Niema  -  a  mówi  kto  ją  duchem  pyta ,
I  kto  do  dziejów  i  natury  sięga ,
Z  niej  tylko  cząstkę  tajemnic  odczyta  ….

  Wincenty   Pol ( 1807 - 1872 )
Przedruk [ z ] Dzieła  W. Pola , tom I , Nakł. Sp. Wyd. K. Miarki , Mikołów  G. Śl.


Puszcza

Czy  widziałeś  te  sosny 
tak  dumnie  wyniosłe,
Świerki  niebotyczne
i  dęby  porosłe  mchem  brodatym
Od  podstaw  aż  hen
po  sklepienie.
Stare  lipy  -  olbrzymy,
co  są  jak  marzenie  ?

Czy  widziałeś  jak  zwartą
gromadą  od  ziemi ,
Młodzieży  bujnej  legion
pnie  się  za  staremi  ?
A  czyś  wiosną  posłuchał 
cudowną  pieśń  głuszca .
Nie  ?  Idź  usłysz  i  zobacz
-  poznasz,  że  to  puszcza.

  J . J . Karpiński  ( 1896 - 1965 ).


1. Zaklinam  ciebie , o  ty  ciemny  lesie

Przez  tę  ciszę  twoją !
Zaklinam  ciebie , niechaj  mnie  ukoją
Twe  szumy !.
   Niechaj , jak  dziecię  rozpłakane , senne
I  trwogą  drżące
Niechaj , jak  dziecię , serce  bolejące
Uciszę !

Tu  jak w  świątyni  tajnej  przyrodzenia
Anioł  przelata
Tu , jak  w  świątyni , dzieli  mnie  od  świata
Milczenie !
   Gibkie  kolumny  dębów  i  sosen
Pod  niebo  dąża;
Gibkie  kolumny  łączą  się  i  wiążą
W  Arkady .

2. A  sosny  śmigłe  szumią  a  szumią

A  brzozy  liściem  trzęsą
A  dzień  się  przez  nie  jak  sitem  sieje
I  patrzy  złotą  rzęsą .

Czasem  gdzieś  gołąb  zagrucha
Czasem  wiewiórka  świśnie
A  jarzębiny  w  kolorach stoją
I  pachną  leśne  wiśnie.

A  jakie  tam  gniazda  są  ptasie,
Furkania  i  szczebioty
Gąszcz  a  słońce  przeciska
 promyk  złoty .
 Teksty  1  i  2 -
  Maria  Konopnicka  ( 1842 - 1910 ).

Letnisko  .  Las .

Idziesz  lasem , ścieżynka  taka  wąska ,
Słońce  śle  ci  gorące  całunki  przez  liście ,
Cisza … czasami  sucha  szeleści  gałązka ,
Albo  drzewa  zaszumią  dziwnie  uroczyście .

Idziesz  lasem  bez  celu … Wszak  to  letnie  wczasy ,
Kiedyś  życie  codzienne  odsunął  na  stronę ,
I  znów  są  niby  twoje  wzgórza , pola  lasy ,
Tak  cudną , żywiczną  wonią  przepojone .

Do  lasu  się  wymykasz  w  ten  upalny  dzień ,
Odetchnąć ,  gdzie  ożywcze , sosnowe  balsamy ,
Nabrać  w  płuca  tych  przeczystych  tchnień ,
Do  których , tu  w  mieście  wzdychamy .

Do  lasu  się  wymykasz  na  różowy  wrzos ,
Złociste  miodowniki  i  dzwonki  liliowe ,
A  w  lesie  echem  w  sercu  dzwoni  wilgi  głos ,
I  szary  mech  przytula  twą  znużoną  głowę .

  M .v. W. Sendlerowa .
 Przedruk [ z ] Rodzina  Polska .Miesięcznik  Ilustrowany ,Rok 1929 ,Nr.6.

A  gdy  przyjdzie
godzina  mojego  zachodu

Nad  wszystko  w  dzikiej  przyrodzie
Co  żyje , oddycha  i  śpiewa
Nad  wszystko  co  kocha  i  tęskni ,
Miłuję  leśne  drzewa .

Nie  te  ze  szpalerów  strzyżonych
Stojące  w  karnym  szeregu ,
Nie  te  z  ogrodowych  aleji
Zrównane  od  brzegu  do  brzegu .

Ale  te , które  zrodziła
W  swych  głębiach  puszcza  dziewicza ,
Te  które  strzelają  ku  niebu
Jak  szumny  wiersz  Mickiewicza .

Te  które  w  słońcu  się  śmieją
I  boleśnie  płaczą  na  wietrze ,
Te  co  od  burz  są  głośniejsze
I  od  milczenia  cichsze .

A  gdy  już  usnę  na  wieki
Niech  sen  mi  się  przyśni  królewski ( wspaniały )
Niech  mnie  kołysze  do  marzeń
Szum  Puszczy  Białowieskiej  ( Białej ).

  Julian  Ejsmond   ( 1892 - 1930 ).


Na  ścieżce   marzeń

Ścieżka  mych  marzeń  w  mroczny  las
Przez  mchy  i  wrzosy  mnie  prowadzi ,
A  gdy  nadejdzie  łowów  czas
Spłoszona  sarna  przez  nią  sadzi .

I  rudą  kitę  wlecze  lis ,
Klucząc  pośród  paproci ,
Poprzez  gałęzie  słońca  błysk
Jeleniom  wińce  złoci .

W  gęstwinie  zawył  głucho  wilk ,
Odyniec  szczeć  o  pień  wygładził
I  ciężkim  truchtem  w  kniei  znikł .
Scieżka  mych  marzeń  w  las  prowadzi .

  Krystyna   Łoś
 Wiersz  drukowany  [w ]  Łowiec  Polski , 1960 , nr 4 .
 Przedruk  [ z ]  Poezja  i  łowy , Wyd. Uniw. Wrocław., Wrocław  1994 .


Sosna

Na  złotych  piaskach  wyrosłaś.
O  sosno !
Gdzie  rdzawe  mchy  tylko  rosną.
Ty  w  niebo  czoło  podniosłaś.
O  sosno !

Stoisz  jak  mara  cmentarna .
Sieroto !
Dookoła  blaski  i  złoto .
Ty  smutna  i  czarna.
Sieroto !

Sięgasz  lazurów  gdzie  stropy .
Ty  dumna !
Lecz  kwiatów  gromada  tłumna
Nie  błyszczy  pod  twymi  stopy ,
Ty  dumna !

Bo  nie  dasz  cienia  tej  ziemi ,
O  sosno !
Tylko  rdzawe  mchy  rosną
Pod  konarami  twojemi .
O  sosno !

  Bronisława  Orłowska    ( 1881 - 1928 ).


Na   wierzbę

Wierzbo  ty  moja , którą  wiek  on  stary
Mianem  przyodział  najpiękniejszej  wiary
Przeto , że  pierwsza  u  wiejskiego  płotu
Pękasz  na  powiew  ciepłych  dni  powrotu ;
Witam  cię , drzewo , ty  najmniej  cenione ,
Piasków  Mazowsza  jedyna  ozdobo !
Ilekroć  myślą  zwracam  się  w  tę  stronę ,
Na  pustej  wydmie  wraz  się  schodzę  z  tobą ,
Z  twą  rozwichrzoną  spotykam  zielenią
Nad  wodą , w  polu  i  przed  chłopską  sienią .

Pszczoła  na  ciebie  nie  zabiega  skrzętna
I  chrząszczyk  tylko  twych  się  czepia  liści ,
A  tymi  przecież  najwięcej  pamiętna
I  tymi  jedna  szumisz  najojczyściej .
Drzewino  biedna , to  raz  rozżalona ,
Kiedy  się  zchylasz  nad  mogiłką  szarą ,
To  raz  żałośnie  z  zbolałego  łona
Tony  ciągnąca  pastuszą  fujarą ,
To  raz  na  fale  mej  rodzinnej  rzeki
Rozdzielająca  włosy , topielico ,
To  oddalona  od  lasów  opieki ,
Gdy  wichry  w  szpony  cię  pochwycą ,
O  wierzbo  moja , masz  ty  swoje  wdzięki ,
Drzewo  najmilszej , rodzinnej  piosenki !
……………………..

Palmo  Mazowsza , któraś  nam  wesele
Niosła  na  każdą  Palmową  Niedzielę ,
Kiedyż  cię  polskie  dzieci  znów  pochwycą
I  pieśń  zanucą : ,,Witaj  nam , rodzico ,
Ojczyzno  nasza !
………………………

  Teofil  Lenartowicz   ( 1822 - 1893 ).
 Przedruk [ z ] T. Lenartowicz , Poezje  wybrane , L.S.W. , Warszawa  1974.


Babie  lato

Nad  polami ,ścieżynkami , pędzi  babie  lato ,
Swoją  srebrną , cienką  przędzę  rozciąga  bogato .
Czasem  prządka  nie  dokręci  swej  nitki  do  końca ,
Wtedy  leci  rozwichrzona , bieli  się  do  słońca .

Nad  potokiem  stoją  olchy - stare , zasępione ,
A  u  nóg  ich  babie  lato  wszędzie  rozścielone .
Czasem  spojrzy  w  stronę  ziemi  wysmukła  topola ,
Widzi - od  babiego  lata  bieleje  się  rola .

Liście  na  drzewach  barwę  swą  zmieniają
I  leciuchno  po  jednemu  z  szelestem  spadają .  …………..

  Janina    Guzy
Przedruk  [z ]  Antologia  współczesnej  poezji  ludowej , LSW , 1972 .


Czas  jesieni

Czas  jesieni -
Drzewa  dobrowolnie
poddają  się  wiatrom ,
rozczesują  włosy  złote
targane  pieszczotą
-  zatracają  się .

Wiatrom  pod  nogi
rzucają  liście  złote ,
hojne  w  swej  dobroci
-  do  ostatniego .

A  potem  umęczone ,
obdarte , łzy  topią
w  deszczu .

  Sława  Buszta
Przedruk  [ z ]  5  rzek , Ciechanów , Rok  XI , 1967 , nr. 4 ( 45 ).


Klejnoty  jesieni

Pełne  klejnotów  są  skarbce  ziemi ;
Purpurą  krwawą  błyszczą  rubiny ,
W  brylatach  siedem  barw  tęczy  się  mieni ,
Jak  fale  morskie  lśnią  akwamaryny .

Złoto  kowane  w  kształty  przedziwne ,
Żółte  jak  małe  słońca  topazy ,
Turkusikowe  kulki  naiwne
I  sznury  pereł , białych  bez  skazy .

W  dzień  słonecznej , polskiej  jesieni,
Gdy  drzewa  pełne  są  barw - klejnotów ,
Sypią  się  liście  do  skarbca  ziemi :
Koral , szmaragdy , topazy , złoto .

  Petronela  Pawłowska   Ostrów  1978 .
Przedruk [ z ] P. Pawłowska . Wiersze . Tarnowskie  Towarzystwo  Kulturalne , 1993 .


Znów  lecą  liście

Znów  lecą  liście .
Wiatr  je  miecie , miecie .
Suną  w  szumie  w  świście
po  jesiennym  świecie .

Znów  lecą  liście
barwne , szeleszczące ,
ścielą  się  ogniście
pod  blednącym  słońcem .

Idą  duchów  śladem
a  wiatr  ciska , ciska
w  pustą  amfiladę
liście  w  żółtych  błyskach .

Sterczą  gałęziska ,
kostropate  miotły .
Huczą  w  nich  wietrzyska
dmą , łomocą  w kotły .

Dzień  za  dniem  uchodzi ,
dzień  za  dniem  ucieka .
W  liści  tych  powodzi
płynie  czasu  rzeka .

  Ryszard  Michał  Kowalik    Warszawa .
Przedruk  [ z ]  Poeci  robotnicy , K i W , Warszawa  1979 .


Żurawie

Nad  puste  ścierniska  i  ugory ,
Nad  pożółkłe  lewandy  i  jaskry ,
Odlatywały  klucze  żurawiane  ..
Długie , długie , rozwiane  na  bezmiary ,
Obłąkane .

Leciały  po  szarym  niebie ..
Przez  mgłę  bezdenną ,
Nad  nagie  pola  i  bory ,
W  pustkę  beznadziejnie  jesienną
Odlatywały  nie  patrząc  poza  siebie …
Sznury  za  sznurami , sznury  za  sznurami ,
Hen , hen ,
Leciały  nad  polami
Niknące  jak  sen …jak  sen ..

Pamiętam …życie  mi  zbiegło  tak  prawie ,
Jak  te  żurawie  we  mgły  odlatujące …
 Jak   te   żurawie ……..

  Bronisława   Ostrowska   (  Warszawa  1902 ).
Przedruk [ z ] Antologia  liryki  Młodej  Polski ,Ossolineum , Wrocław 1990.


Szczęście

Nie  wiedziałam , co  to  jest  szczęście …
Teraz  już  wiem .
Szczęście  chodzi  po  pustym  polu
Ze  mną  i  z  psem.

Na  ścierniskach  przystaje  milcząc
I  słucha  ech …
Roztapia  się  w  bladym  niebie
W  jesienny  zmierzch .

Wraz  ze  słońcem  znika  za  lasem
Jak  leśny  bóg .
Tak  jak  ja  kocha  zapach  żywicy
I urok  dróg .

Nie  wiedziałam , co  to  jest  szczęście ,
Teraz  już  wiem .
Szczęście  bywa  raz  gwiazdą , raz  ptakiem ,
Raz  mchem .

Siada  ze  mną  na  zżółkłej  trawie
W  wieczorny  czas
I  rozpala  w  przepaściach  nieba
Rój  ciemnych  gwiazd …

Gdy  odchodzę , zostaje  wśród  wrzosów
Wśród  sosen  pni ,
Lecz  wie  dobrze , że  kiedyś  wrócę
Na  wiele  dni  …

Nie  wiedziałam , co  to  jest  szczęście ,
Teraz  już  wiem .
Szczęście  chodzi  po  pustym  polu
Ze  mną  i  z  psem .

  Krystyna   Ignasińska
 Przedruk  [ z ]  Łowiec  Polski , 1958 , nr  21.


Zimowe   gody

Znikły  płatki zielone 
z  drzew  poczerniałych  gałęzi ,
Zmilkły  świergoty  ptaków -
żurawi  przeciągłe  wołania ,
Poszarzał  cały  świat
w  ciemnej  jesieni  powięzi ,
A  gruba  mgieł  zasłona
stal  widnokręgu  przesłania .

Hen  z  syberyjskich  płaszczyzn
wschodni  się  wicher  porywa ,
Ostrym  swym  oddechem
szkli  wody  i  trawy  zamraża ;
Powoli , z  dala , ostrożnie
chmur  czarnych  sunie  się  gromada
I  zimnym , drobnym  deszczem
błotnisty  grunt  obdarza .

Lecz  oto  nocy  którejś
cud  stał  się  śnieżnobiały ,
Odmłodniał  nagle  świat ,
w  śnieżne  spowity  puchy ,
Lasy , pagórki , pola
strój  nieskalany  przywdziały ,
Zabłysnął  jasny  dzień -
pierzchnął  bez  śladu  cień  głuchy .
  …………………………….
  I.  Sulima - Henszel 
 Wiersz  drukowany  [ w ] Łowiec  Polski , 1931 , nr 6 .
 Przedruk  [ z ]  Poezja  i  łowy , Wyd. Uniw. Wrocławskiego , Wrocław  1994 .


Zimą

Zimą  przylatują  z  północy
jemiołuszki , gile , czeczotki
podrzucone  sierotki
do  Polski  ciepłej  ciotki .
   Sarny  odgryzaja  kory  drzew ,
w  lutym  dzięcioł  zielony
bawi  jak  cudzy  grzech .

  Ks.  Jan  Twardowski
Przedruk  [ z ]  Jan  Twardowski . Wiersze , Wyd.  Rhema , Białystok  1996 r.


Pochwała  rzeki  Bug

Nie  nęci  mej  pieśni  Solmacys  zdradziecki ,
Ni  żródła  święcone  Wenerze ;
Żaden  zdrój  łaciński  lub  grecki
Dziś  ze  mnie  ofiary  nie  bierze .

Przebaczcie  Paktolu  i  Cydnu  zatoki ,
Że  dla  was  strun  moich  nie  trącę ,
I  ty , ojcze  Tybrze  głęboki
Nie  czekaj  na  pieśni  gorące.

Ja  będę  opiewał  Bug  wrzący  i  skory ,
Co  Wyszków  od  skwarów  osłania ,
I  dżdżyste  jesienne  wapory
Wyziewa  lub  nazad  pochłania .

O  Bugu !  o czysty  wód  świętych  krysztale !
Jakaż  mi  Pierys  pozwoli ,
Bym  konchą  czerpnąwszy  twą  falę ,
Ugasił  pragnienie  do  woli ?

O  Bugu , którego  głębiny  nie  zmierza
Ni  wiosło , ni  śmiały  bród  ludzi ,
Ni  trzoda  bliskiego  pasterza ,
Swawolnym  pływaniem  nie  brudzi .

Nie  pali  twej  wody  od  wierzchu  do  głębi 
Spiekota  w  południa  zacisze ;
Mróz  ciebie  nie  ściska  nie  ziębi ,
Lecz  wietrzyk  ciepławy  kołysze .

Gdy przecię  na  wiosnę  szeroko  rozlany
Wypłyniesz  na  środek  zagonów ,
I  łąki  wyszkowskie  i  łany
Użyźniasz  do  kwiatów  i  plonów .

Jak  miło  się  wsłuchać  w  twój  szelest  i gwary !
O  rzeki  najczystrze , najzdrowsze !
O  Bugu  i  Narwi  !  do  pary  !
I  w  parze  opłyńcie  Mazowsze.

Czy  wieszczom  Febowym  dać  wiarę  się  godzi ,
Zawierzcie , zawierzcie  potomni !
Wkrótce  się  poeta  narodzi ,
Co  naszą  piosenkę  przypomni .

On  wodom  ojczystym  wywiąże  się  z długu
I  odda  należny  dank  cześci ,
On  i  was , o  Narwi  i  Bugu !
Na  lirze  głośniejszej  obwieści.

 Maciej  Kazimierz  Sarbiewski  ( 1595 - 1640 ) .
 Wiersz  powstał ( w  j. łacińskim ) ok. 1633  roku  w  czasie  pobytu  autora  w  pałacu   biskupów  płockich  w  Broku.
 Przedruk  [ z ] M. K. Sarbiewski , Liryki , Warszawa  1980 .


Moja   rzeka 
 Fragment .

Nad  błękitną  moją  Narwią
Najpiękniej  się  łąki  barwią ,
Najmiłośniej  szumią  drzewa
I  najmilej  słowik  śpiewa .

Nad  tą  rzeką , nad  tą  moją ,
Poświęcane  chaty  stoją ,
A  w  nich  zbożność  i  prostota
I  pogoda  mieszka  złota.

Dużom  roił  i  doznawał ,
Przemęczyłem  życia  kawał ,
A  te  brzegi , choć  tak  skromne,
Zawsze  myślom  mym  przytomne.

Twoją  postać  nie  uczoną
I  twą  mowę  nie  pieszczoną
Zapamiętam  do  mogiły ,
Nadnarwiański  kmieciu  miły!

Twoja  czapa  z  kokardami
I  sukmana  z  pętlicami
Bardziej  cieszą  oczy  moje ,
Niż  zamorskie  dziwne  stroje.

Wiem , jak  w  polu  kosą  śmigasz ,
Jak  od  święta  wąs  przystrzygasz ,
Jak  za  dziewką  w  tańcu  biegasz ,
A  w  kościele  krzyżem  legasz.

Znam  twe  pieśni  i  twe  baśnie ,
Znam  przyjaźnie  i  znam  waśnie
I  zawsze  mnie  silnie  wzrusza
Twoja  prosta , szczera  dusza .

Nad  brzegami  mojej  rzeki ,
Są  na  smutek  dobre  leki ,
Co  ratują  od  rozbicia ,
I  wracają  chęć  do  życia .

  Wiktor  Gomulicki   ( 1848 - 1919 ).


Zaszumiały  wody  Narwi

Zaszumiały  wody  Narwi ,
Grają  pienia  miłą  zwrotką .
Księżyc  blaskiem  wody  barwi
I  na  falach  igra  słodko.
…….
Ciepły  wietrzyk  lekko  wieje
I  wierzbinę  w  śnie  potrąca ,
A  ze  szczytów  doń  się  śmieje
Poezyjny  blask  miesiąca .
………
I  takiego  one  czaru ,
Szepty  nocnych  wód  rozlanych ,
I  takiego  one  gwaru ,
Jak  szeptania  zakochanych .

Takie  czułe  szumów  pienie ,
Gdy  je  księżyc  blaskiem  złoci ,
W  takiej  drogiej  onie  cenie ,
Jak  nie  znany  kwiat  paproci .

Bo  nam  nucą  czułe  dumy ,
Co  po  kraju  hen  rozniosły ,
Jak  nam  drogie  Narwi  szumy
Gdzieś  głęboko  w  serca  wrosły .

  Seweryn   Skulski .
Przedruk  [ z ]  Antologia  współczesnej  poezji  ludowej , LSW , 1972 .


Rzeczułka

Wodo , śpiewaczko , wodo  samograjko ,
zarosłaś  rzęsą , niezapominajką ,
schowana  w  tarwie , śród  torfów  zapadła ,
bulkocesz  na  dnie  w  swą  fletnię ,- zajadła .

Świergoczesz  szybko , niejasno  lecz  zwięźle
w  mule , pod  którym  piosenka  twa  grzęźnie ,
pchana  przemożną , nieodpartą  chętką
by  coś  oznajmić  prędko , prędko , prędko !

Znowu  mam  suknię  i  włosy  dziewczęce :
zbiegam , pod  struny  twe  podkładam  ręce …
Na  trzcinach  lekkich  chwieją  się  motyle ,
twarz  potrącając , którą  do  cię  chylę
pośród  gęstwiny  co  gorącem  bucha .
O  moja , o  siostrzyczko , słucham , słucham , słucham …

  Kazimiera  Iłłakowiczówna   ( urodz.1892 )
 Przedruk [ z ]  Poezja  polska  od  średniowiecza  do  wspóczesności , Wyd.  SARA ,  Warszawa  2001 r.


Wieczór  nad  Broczyskiem

Nad  rzeką  Brokiem wieczór  szary
Rozciągnął  cicho  macki  senne:
Ostatnie  blaski  dnia  promienne
Zapadły  w  trzciny  i  szuwary .

Nad  smętną  tonią  wierzby  płaczki
Perłami  rosy  głowy  stroją ;
Opodal  olchy  krzywe  stoją ,
W  zaroślach  gderzą  dzikie  kaczki .

W  bieli  oparów  fala  drżąca 
Krętym  korytem  wolno  płynie
I  nim  w  oddali  ciemnej  zginie ,
Odbite  gwiazdy  na  dno  strąca .

Na niebo  księżyc  wszedł  miedziany ,
By  fioletowe  złocić  cienie ;
W  krąg  żaby  skrzeczą  niestrudzenie
I  czajka  kwili  nad  łąkami .

W  zapachach  ziemi  mrok  się  nurza
Kładąc  się  miękko  w  traw  grzebieniach ;
Powietrzem  pełzną  zbóż  westchnienia
Z  nad  pól  Złotorii  i  Nieskórza .

  Jerzy  Jabłonka   ( 1925 - 2000 ).  Nieskórz , pow. Ostrów  Maz.
 Przedruk  [ z ]  5  rzek ,Ciechanów , rok  VIII , 1964 , nr. 3  ( 32 ).


Wymakracz

A  gdzie  twoja  fantazja  Wymakraczu  mały ,
gdzie  wiosenne kaprysy , lipcowe  dąsanie ?
Tylko  w  wiernej  pamięci  i  snch  pozostanie
twój  slalom  po  dolinie , twój  humor  wspaniały .

Bawiłeś  się  z  dzieciarnią  w  płytkich  rozlewiskach ,
pilnie  strzegąc  przed  nami  tajemnic  głęboczy .
Dzisiaj  wąską  linijką  senne  wody  toczysz
a  twój  obraz  u  wielu  łzy  wspomnień  wyciska .

Zniewololi  cię  ludzie  wymyślonym  planem
i  zmienili  urodę  urzędowym  strojem .
Dumnie  szumią  nad  tobą  łany  łąki  sianej .

O  czym  śpiewasz  dziś  rzeko ? Pewnie  o  tych  czsach
Kiedy  dzieci  gromadnie  szły  w  objęcia  twoje
rozbierając  się  śmiesznie  w  marszu  do  golasa.

   Józef   Bułatowicz  (  Wyszków  1988 ).
 Przedruk  [ z ]  Poetycki  Almanach  Kurpiowszczyzny , T.P.O. , Ostrołęka , 2002 .


Jak  to  na  Mazowszu

Po  szerokim  polu  modra  Wisła  płynie ,
Pochylone  chaty  drzemią  na  dolinie ,
Nad  wodą  zgarbiony  stary  dąb  żylasty ,
Kędy  bielą  płóta  wesołe  niewiasty .

Po  łące  bociany  stąpają  powolne ,
W  owsach  brzęczą  świerszcze  polne ,
A  z  borów  cienistych  leśnej  okolicy
Rozwiewa  się  wonność  sosnowej  żywicy .

Po  niebie  obłoki  jak  bieluchne  runo ,
Słoneczkiem  przeciekłe , pod  błękitem  suną .
Na  wodzie , na  Wiśle , wśród  ciszy  poranka
Płynie  łódź  flisowska  jak  szara  cyranka ,
A  za  nią  ładowne  pszenicą  galary ,
Szum  wioseł  na  falach  i  śmiechy  i  gwary .

Po  boru  jagody  dziewczę  rwie  na  wrzrosie .
I  śpiewa  miłemu ,, Płyń  głosie  po  rosie " .
Po  długiej  dolinie  tęskne  tony  cieką
I  słychać  piosenkę  daleko , daleko .

Gdzie  się  obrócisz , nad  Wisłą , nad  Bugiem ,
Brzmi  nuta  serdeczna , za  bydłem , za  pługiem ,
Po  wodzie  srebrzystej , po  zielonym  gaju -
Jakby  jedna  dusza  była  w  całym  kraju .

Oj , śliczna  to  ziemia  to  nasze  Mazowsze !
I  czystsza  tam  woda  i  powietrze  zdrowsze ,
I  sosny  roślejsze  i  dziewki  kraśniejsze ,
I  ludzie  mocniejsi  i  niebo  jaśniejsze .

Gdzie  mi  tak  na  świecie  kto  zagra  od  ucha ?
Gdzie  mi  się rozśmieje  tak  raźna  dziewucha ,
Gdzie  mi  pokażecie  naszą  chatę  lichą ,
Taki  bór  szumiący , taką  łąkę  cichą ?

Kędy  ja  usłyszę  tyle  ptastwa  wrzasku ?
Skąd  mam  modrej  Wisły  i  białego  piasku ?
Serce  moje , serce  do  tych  lasów  goni ,
Do  Wisły , do  Wisły - oj , tęskno  mi  do  niej !

Szczęśliwe  kuliki , szczęśliwe  rybitwy ,
Co  nad  nią  powietrzne  zawodzą  gonitwy .
   Oj !  Mazur  ja , Mazur  pomiędzy  obcemi ,
Zmarnuję  ja  młodość  na  nie  swojej  ziemi .
……………………….
  Teofil  Lenartowicz  (1822  -1893 ) .
 Przedruk [ z ] Teofil  Lenartowicz.Poezje  wybrane .LSW ,Warszawa,1974.


Domowe   Bogi

Rodzinna  strzecho !  i  wiejski  kościółku !
Jakby  nie  było - gdzieby  się  nie  zwrócić …
Wiecznie  wracacie  jak  w  zaklętym  kółku ,
By  skrzepłą  duszę  ku  miłości  cucić …

I  wiecznie , wiecznie  jakby  głos  skowronka ,
Każdej  się  wiosny  odzywa  tęsknota
Do  owej  strzechy  i  tego  kościółka.
Gdzie  nam  świeciła  z  młodu  zorza  złota !

A  czy  szczęśliwie , czy  tam  padło  marnie :
Ojczystej  lipy  najcienistrze  chłody ,
Rodzinnej  wioski  najzieleńsze  darnie ,
Domowych  zdrojów  najweselsze  wody .

Bo  jak  stróż  Anioł , jak  Anioł  pociechy ,
Postać  rodziców  górą  się  unosi ,
Co  młodość  strzegła - a  dziś  może  grzechy -
I  dla  nas  w  niebie , tam  o  łaskę  prosi ….

  Wincenty   Pol  ( 1807 - 1875 )
Przedruk [ z ] Dzieła  W. Pola , tom I , Nakł. Sp. Wyd. K. Miarki , Mikołów  G. Śl .


Moje  strony  

Pola , gdzie  żniwa  w  plony  obfite
Stajami świecą , jak  dojrzy  okiem ,
I  łąki  wonnym  kwieciem  pokryte ,
Wody  szumiące  jasnym  potokiem .

Słońce , co  złotem  gaje  powleka ,
Pełne  uroku  jak  przyjaźń  człeka ;
Tam  zszedł  błogo  życia  początek ,
Tam  jest  mój  luby  rodzinny  kątek .

Pod  skrzydłem  dębu , topoli  piórem
Gromada  ptasząt  zaśpiewa  chórem ,
A  w  którą  stronę  wiater  powiewa ,
Słodka  melodia  w  ucho  się  wlewa .

Pod  drzewem  domek dziada , pradziadka ,
Tam  mnie  na  ręku  nosiła  matka ;
Wszystko  się  sercu  tak  mile  śmiało ,
Wszystko , com  kochł , tam  się  zostało .

…………………………..

  Teofil  Lenartowicz   ( 1822 - 1893 ).
Przedruk  z  Teofil  Lenartowicz . Poezje . P I W , Warszawa  1968.


Pejzaż .
  Mieczysławowi  Bartniczakowi .

Rozchwiane  pióropusze  wierzb ,
zbłąkane  sosny  pośród  pól ,
przydrożny  perz ,
jałowych  piasków  ból
i  łany  niskich zbóż .

Nad  kołdrą  iskier
powietrze  w  febrze  drży ,
słońce  złotym  dyskiem
spada  na  ostrza  lasu ,
sypie  skry .

Chaty  idą  wzdłuż  dróg ,
skrzypi  ramię  żurawia ,
kwitnie  złocień  i  głóg ,
bocian  modły  odprawia .

Pejzaż  cichej  równiny
wklejasz  w  korale  ócz
i  zapach  sośniny
wciągasz  do  płuc .

  Longin  Jan  Okoń .
Przedruk  [z ] Almanach  poetycki, Wydawnictwo  Lubelskie , 1967.


Chata   rodzinna

Zielenią  brzozy  ocieniona
Maleńka  stoi  chata ,
Słomianą  strzechą  otulona
W  patynę  lat  bogata .

Skrzywione  odrzwia , próg  przegniły
Cichego  strzegą  wnętrza ,
Już  się  i  ściany  pochiliły
W  tej  chacie  z  lat  dziecięctwa .

Chociaż  ją  wkrótce  burze  zniszczą ,
Lgnę  do  niej  sercem  całem
Z  chat  wszystkich  mi  najmilsza
Bo  w  niej  się  wychowałem .

  Jerzy  Jabłonka    ( 1925 - 2000)
Przedruk [ z ]  5  rzek .Kwartalnik ,Ciechanów , 1965 , Nr. 3 ( 36 )


W  mojej  wsi  Nagoszewo

Ziemio  wpleciona  między  bory
W  kołyskę  krzewów  i  jaskółek ,
Gdzie  torfowiska  i  ugory
Łączą  się  w  pola , szare  czułe !

Gdzie  płoty  obok  chudych  pastwisk
Jak  pięciolinie  z  ptasim  śpiewem ,
Gdzie  nieruchome  nocą  piaski
W  słońcu  zrywają  się  płomiennie
I  ogarniają  sad  powiewem .

Ziemio  przez  rzeki oblężona
W  bandażach  brzóz  cierpliwie  wiernych ,
Mojego  losu  narzeczona
Przyjmij  zwyczajne  moje  śpiewy …

O  Tobie  pierwszy  wiersz - piosenkę
Uplotłem  z  szeptów  olszynowych ,
Tobie  przyrzekłem  z  niemym  lękiem
Kochać  twe  wody , łąki , bory .
Czy  mnie  Ojczyzno  usynowisz ?

  Kazimierz  Śladewski . Nagoszewo , pow. Ostrów M.
Przedruk  [ z ]  5  rzek  ,kwartalnik , rok  IX , 1965 , nr. 3 ( 36 ) .


Ostrów  Mazowiecka

Miasto  ciche  jak  sen
otulone  zielenią
pod  Puszczą  Białą
przyklęka  dzień
i  zbiera  mgły
mlekiem  rozlane  nad  ziemią .

Gdy  kolce  gwiazd
księżyc  powbija  w  jedwabną  czerń
i  srebrny  deszcz  oświeca  miasto
zagubiony  w  smutku  świerszcz
na  skrzypcach  balladę  nući -
o  kościuszkowskim  powstaniu
o  Jaśku  co  z  wojny  nie  wróci
o  powieszonym  ułanie
o  leśnym  Antonowie
o  hitlerowskich  siepaczach
o  dawnej  Ostrowi
o  sercu  co  nad  minionym  płacze  ….

A  kiedy  dzień 
połamie  kolce  gwiazd
i  w  stągiew  zbierze  mgły
ratusz  ostrym  dłutem  wieży
słoneczne  krzesze  skry
i  złoci  świeże  tynki  domów
i  rzuca  uśmiechu  blask
--  oto  miasto  z  wielu  miast  !
 .
  Longin  Jan  Okoń
Przedruk  [ z ]  5  rzek , rok  XII , 1968 , numer  ostatni .

Moje  miasto . 
Fragment
.
Skryte  w  sosen  odwiecznej  zieleni ,
Na  krawędzi  historii  i  czasu ,
Ostrów , miasto  mazowieckiej  ziemi
Trwa  wśród  piasków , bagien  i  lasów.

Przed  wiekami , skrawek  pergaminu
Z  zezwoleniem  książęcym , łaskawym
Zmienił  cichą  wśród  lasów  wioszczynę
W  miasto , nowym  obdarzone  prawem.

Domy  twardo  ziemi  uczepione ,
Często  w  gruzy  kładzione  wojnami ,
Odrastały  znów , niskie , drewniane
Pod  zielono  rudymi  sosnami .

  Petronela  Pawłowska , Ostrów  1963 r .
Przedruk [ z ] Petronela  Pawłowska . Wiersze.Tarnowskie  Towarzystwo  Kulturalne, 1993 .


Mazur

Piękna  nasza  Polska  cała ,
Piękna , żyzna  i  nie  mała !
Wiele  krain , wiele  ludów ,
Wiele  stolic , wiele  cudów ;
Lecz  najmilsze  i  najzdrowsze
Przecież  człeku  jest  Mazowsze !

Bo  gdzie  takie  cudne  stroje
I  śpiewanki  i  dziewoje ?
Kto  w  podkówki  tak  wykrzesze ?
Komu  miłe  tak  pielesze
Jak  ojczyste  Mazurowi ?
Niechaj  cała  Polska  powie .

Poza  Niemnem  puszcza  sroga ,
A  na  Rusi  błotna  droga ,
Góral  zbytnie  podkasały ,
A  Ordaki  lud  zniemczały ;
A  więc  nasza , nasza  góra ,
Niemasz  w  świecie  nad  Mazura !

Mówią , że  tam  na  Podolu
Rośnie  żyto  bez  kąkolu ;
Ale  u  nas  dary  Boże
Płyną  Wisłą  aż  za  morze ,
Przyśpiewują  jej  flisaki ,
I  grosz  ma  człek  jaki  taki .

Gdzieś  za  światem  Dniepr  płynie ,
Sławne  konie  w  Ukrainie ;
Ale  kto  jak  Mazur  właśnie ,
Wioząc  z  konia  biczem  trzaśnie ?
Kiedy  jedzie  do  Warsięgi
Mówią  wszyscy  Mazur  tęgi !

Tęgi  Mazur  wej  w  pokoju !
Lecz  się  przyda i  do  boju ,
Znane  w  Polsce  kosyniery ,
I  do  boju  Mazur  szczery ,
Gdy  do  kosy  się  przyłoży ,
Tnie  Moskala  jak  gniew  Boży .

Dana , dana , dana , dana ,
Za  Ojczyznę  miła  rana !
Prędzej  zginą  rzeki , góry ,
Niźli  Polska  i  Mazury .
Bies  cię  porwie  Mikołaju ,
A  swoboda  będzie  w  kraju .

I  zanucą  w  Polsce  ludzie
O  Mazurach  i  o  cudzie ;
Bo  Bóg , żeby  świat  dziś  tworzył
Już  z  Mazurów  by  go  złożył
…………………………
  Wincenty  Pol   ( 1807 - 1872 )
 Przedruk [ z ] Dzieła  W. Pola , tom  I , Nakł. Sp. Wyd. K. Miarki , Mikołów  G. Śl.


Do   wieśniaczki
  Wiersz  przypisany  na  pamiątkę  W. W.

Witaj , nadobne  dziewczę ! co  w  niedzielny  ranek
Długie  pacierze  mawiasz - cicha , jak  baranek
Na  chorągwi  kościelnej - w  każdym  kącie  chaty
Żyjąca  świeżym  czynem - tu , na  prostym  stole ,
Zmyte  naczynia  stawiasz , jak  po  deszczu  kwiaty -
Tam  znów , wilgotny  piasek  w  złotym  sypiąc  kole ,
Szarą  podłogę  krasisz , maisz  tatarakiem ,
Ażeby  wszystko  było  wedle  tej  pogody ,
Którać  na  czole  świeci . - Ty  z  domowym  ptakiem
I  z  kwiatem , co  na  szybach  gęste  liście  wspiera
Zawsze  masz  czas  pomówić . A  jak  w  toniach  wody
Cichy  brzeg  mchem  zielonym  się  przeziera
I  polotnym  obrazem  nęci  wzrok  w  odbiciu ,
Tak  i  myśl  twoja  póty , póty  w  sercu  wzbiera ,
A  mimowolnym  czynem  odbije  się  w  życiu .

Twoje  myśli  są  w  sercu - twoje  serce  w  domu 
I  dom  bez  serca  twego  byłby  tylko  drewnem ,
Jak  drewno  znikłby  w  próchnie , lub  uściskach  gromu ;
Rozpłakałby  się  może , lecz  nie  czuciem  rzewnem ,
Jeno  tym  głosem  ducha , co  pod  mokrą  korą
Długo , cieniuchno  piszczy , kiedy  drewka  gorą .

Miłość  twa , jak  jagoda , sama  w  usta  płynie ,
A  uścisk  szorskiej  dłoni , lubo  nie  światowy ,
Jednakże  taki  pewny , że  by  nie  dziewczynie ,
Lecz  wojakowi  przystał . Ty - nie  łamiesz  głowy
Nad  strojem , jako  brzoza , co  się  nie  kłopocze ,
Czy  ją  śnieg  brylantuje , czy  ją  wicher  krzywi ,
Bo  gdy  da  Pan  Bóg  dożyć , bocian  zaklekocze ,
Wszystko  się  razem  znajdzie , wszystko  się  odżywi .

     Warszawa , dnia  11  maja  1841 .

  Cyprian  Kamil   Norwid ( 1821 - 1883 )
 Przedruk  z  Cyprian  Norwid , Pisma  wybrane , tom I , P.I.W. , Warszawa  1968 .


Być   może

Być  może , gdzie  indziej  są  ziemie  piękniejsze
i  noce  gwieździstrze  i  ranki  jaśniejsze ,
być  może , bujniejsza , zieleńsza  jest  zieleń
i  ptaki  w  gałęziach  śpiewają  weselej -

Być  może , gdzie  indziej … lecz  sercu  jest  droższa
piosenka  nad  Wisłą  i  piasek  Mazowsza .

Są  zmierzchy  na  fiordach  i  cienie  piramid ,
i  zorze  polarne  i  sen  pod  palmami ,
stubarwne  motyle , baśniowe  ogrody
i  miasta  w  ogrodach  cudownej  urody -

Być  może , gdzie  indziej …  lecz  sercu  jest  droższa
piosenka  nad  Wisłą  i  piasek  Mazowsza .

Być  może , być  może , że  wszystko  gdzieś  lepsze -
i  ptaki , i  gwiazdy , i  śpiew ,  i  powietrze ,
że  były  gdzieś  nawet  szczęśliwsze  narody
i  drzewa  wdzięczniejsze  od  wierzby  u  wody -

Być może , gdzie  indziej … lecz  sercu  jest  droższa
piosenka  nad  Wisłą  i  piasek  Mazowsza .

  Stanisław  Ryszard  Dobrowolski
 Przedruk  z  Mazowieckie  rytmy . Antologia  poezji o  Mazowszu , Wybór  S.R. Dobrowolski  , Towarzystwo  Naukowe  Płockie , Płock , 1973 .


Nox   vadit  …
   I
Przez  mazowiecką  równinę  senną
Noc  idzie  srebrna , rzeźka , cicha ,
W  dal  idzie  jasną  i  promienną,
Balsamem  śpiących  łąk  oddycha …

Świerszczów  jej  dźwięczna  gra  kapela ,
Z  traw  na  nią  głośno  derkacz  woła ,
A  kwitnącego  morze  ziela
Chyli  się  przed  nią dookoła  …

Wiatr - giermek  szatę  niesie  zwiewną ,
Z  przędziwa  mgły  wieczornej  tkaną ,
Za  swoją  panią  i  królewną ,
W  cichy  śpiew  łąki  zasłuchaną  …

Przez  mazowiecką  równinę  senną
Noc  idzie  z  giernmkiem  swoim  cicha ,
W  dal  idzie  jasną  i  promienną ,
Balsamem  śpiących  łąk  oddycha  …

   I I
Idzie  a  przed  nią  srebrnolicy 
Miesiąc  swój  krąg  spokojnie  toczy ,
Idzie  w  zadumie  i  tęsknicy
Po  niezmierzonej  pól  roztoczy …

Rosą  dojrzłe  kłosy  poi ,
Na  pszenicznego  pełen  złota
Łan , co  czekając  sierpa  stoi ,
Z  srebrnego  sypie  ją  rzeszota  …

Idzie  tak  cicho  przez  równinę ,
Wsłuchana  w  pieśń  dalekich  borów ,
Mija  kwitnącą  koniczynę ,
Melancholijny  smug  ugorów  …

Wchodzi  na  biały  zagon  gryki ,
Dotyka  maków  śpiących  dłonią -
Świerszcze  jej  grają , a  koniki
Coś  za  nią  dzwonią , dzwonią , dzwonią  …

   I I I
Idzie  noc  srebrna , zadumana ,
Osnuta  siecią  mgieł  pajęczą ,
A  przed  nią  boru  czarna  ściana
Zamykająca  świat  obręczą  …

A  przed  nią  stare  szumią  drzewa ,
Sosony  srebrnieją  od  księżyca ,
Ciepły  już  z  dala  wiatr  zawiewa ,
Pachnie  jałowiec  i  żywica  …

Noc  wchodzi  srebrna  w  bór  wiekowy ,
Wkoło  się  jodły  modląc  chwieją ,
Sosny  zielone  chylą  głowy ,
Czar  tajemniczy  idzie  knieją  …

Wśród  drzew  się  mości  droga  złota
I  noc  przechodzi  cicha  po  niej ,
A  za  nią  idzie  w  mgłach  tęsknota
I  świerszczów  chór  w  oddali  dzwoni  …

   I V
Noc  idzie  cicha  ponad  rzeką
Pomiędzy  łozą  i  wikliną ,
Miesiąc  osrebrzył  toń  daleką ,
Fale  z  tajemnym  szeptem  płyną  …

Po  brzegach  trzcin  się lasy  złocą ,
Olbrzymich  topól  leżą  kłody ,
Na  niebie  ognie  gwiazd  migocą ,
Wpatrzone  w  dno  srebrzystej  wody  …

Na  kępie  kędyś  w  ciszy  śpiewa
Żab  rechoczących  chór  dobrany -
Majestatycznie  szumią  drzewa ,
Toczy  się  sennie  nurt  wiślany  …

Noc  idzie  cicha  ponad  rzeką ,
W  wód  się  przegląda  srebrnej  toni ,
A  gdzieś  na  łące , hen  daleko
Orkiestra  świerszczów  dzwoni , dzwoni  …

  Części  V  i  VI  pominięte .

 Stefanowi   Dobrowolskiemu  -  Zdzisław  Dębicki   ( 1871 - 1931 )
Przedruk  z  Lirnicy  Mazowieccy . Antologia  wierszy , tom I ,1569 - 1918 , Wybór  Jan  Witan , Wyd. I , Mazowieckie  Towarzystwo  Kultury , Warszawa  1997 .


Septet   Mazowiecki
………………
Przez  ostępy , leśne  dukty
szli  książęta  i  królowie
za  zwierzyną  w  trop , dopóki
nie  zabłysło  w  ciosach  stali
porębiańskie  ostrze  drwali .

Bory , knieje tępił  topór ,
ledwie  z  nich  stawiły  opór
puszcza  zielona , kurpiowska
i  niepodległa  kampinoska .

Na  wydm  usypiskach  sosny
żywot  karłowaty  wiodą ,
brzozy  z  lasu  się  wyniosły
biegną  starowiejską  drogą .

Do  zagajnika  na  bagna
olsze  cios  siekiery  zagnał .
Klęczą  schylone  nad  wodą ,
chcą  w  toń  skoczyć , nie  mogą .

  Stefan  Gołębiowski
Przedruk ] z ] W  głąb  lasu. Las  w  polskiej  literaturze  i  sztuce . Pr. zbior. , Sport i Turystyka , Warszawa  1985 .


Zagrodowa

Nasza  szlachta  zagrodowa ,
Ta  od  Łosic , od  Makowa,
Zawsze  jedna , jednakowa,
 Jaką  była , tak  została
Wszystko  wiernie  przechowała ,
Dziarska , śmiała  i  zuchwała .

Sejmikować  wielce  rada ,
Za  sejmikiem  aż  przepada ,
Prędka  zgoda , prędka  zwada .
 Sejmik , szklanka , pohulanka ,
Chwała  braci , żarty  z  panka ,
Taki  szlachcic  ze  zaścianka .

A  szlachcianka  na  zagonie
Jeszcze  śpiewa  o  Filonie …
 O  rycerzch  cuda  roi ,
Przeszłością  się  niepokoi ,
Zadumana  w  polu  stoi .

Wiejskie  dziewczę - parobczaka ;
Ta  powiada : ja  nie  taka ,
Dla  szlachcianki  trza  -  wojaka !
 U  niej  mąż  nie  w  polu  kosi ,
A  przy  boku  szablę  nosi ,
Takiej  Józi , takiej  Zosi .

I  stąd  śpiewa  w  cichym  lecie ;
Tam  na  błoniu  błyszczy  kwiecie ,
Stoi  hułan  na  widecie .
 Śpiewa , śpiewa  z  całej  duszy ,
Aż  matczyny  ogród  głuszy ,
Aż  się  oko  łzą  zapruszy .

Wtedy  zwiśnie  młoda  główka ,
Zaniemieją  w  ustach  słówka ,
Już  jej  ciasna  ta  rogówka .
 I  tak  stoi  z  twarzą  bladą
Nad  lebiodą , nad  rosadą ,
Aż  ktoś  krzyknie  : Goście  jadą !

-Goście  jadą !  -  krzyczy  sroczka ,
Zaśmieją  się  pannie  oczka ,
Aż  podskoczy  panna  skoczka .
 Może  ten  a  może  owy ,
Lecz  nie  inny , jak  wojskowy ,
Z  znakiem  służby  narodowej .

Serce  puka  na  myśl  samą ,
Brzękła  szabla  przed  ich  bramą :
- On  przyjechał , mamo !  mamo !
 W  tym ; on  wszystko  wygadała ,
Samochcący  się  wydała ,
Kogo  sercem  pokochała .

Jak  nie  kochać , kiedy  grzeczny ,
Jak  nie  kochać , gdy  serdeczny ,
Jak  nie  kochać , gdy  waleczny .
 Jak  nie  kochać  cała  siłą ,
Jak  nie  kochać  kiedy  miło ,
Kamienne  by  serce  było .

  Teofil   Lenartowicz   ( 1822 - 1893 )
 Przedruk  z  Teofil  Lenartowicz . Poezje , PIW , Warszawa  1968 .


W  odpowiedzi  J. Chełmońskiemu
  na jego  ,, Powrót  bocianów ".

To  nie  tak  jak  wtedy , że  lniana  siermięga ,
Że  boso , że  garnek  gliniany ,
Socha  drewniana , woły  w  zaprzęgu ,
Choć  górą  te  same  bociany …

To  nie  tak  jak  wtedy; płachta  przez  plecy ,
Siew  ręką …O  dolo  cierpliwa …
Krzyk  maszyn  nam  łuny  rozniecił …
Inaczej  dziś  siejba  i  żniwa …

Lecą , lecą  bociany .. Przez  pola  jak  uciął
Pieśń  śpiewa  i  siewnik  i  traktor …
Dzień  się  dopełnił , chłop  sochę  porzucił ,
Sen  się  o  chlebie  stał  faktem …

Lecą , lecą  bociany … Spokojnie  śnij , mistrzu ,
Przemian  przewielkich  dziś  chwila :
Ziarno  do  siewu  maszyna  oczyszcza
I  słońce  chłopom  nachyla  ….

  Stanisław   Buczyński    ( Powiat  Przasnysz ).
Przedruk  [ z ]  Antologia  współczesnej  poezji  ludowej , LSW , 1972


Mazowsze

Ostrogi  nam  zdarto  z  bosych  pięt
gdzież  końskich  kopyt  pieśń  gniewna ?
Zgasł  ułańskich  lanc  srebrny  blask ,
młodość  moja  jest  szara  i  Ojczyzna  zgrzebna .

Czasem  w  oknach  chat  zalśni  blask  nieufny ,
gdy  krzykiem  motorów  rozjuszy  się  droga .
Wierzby  jeszcze  nie  wierzą  maszynom ,
jeszcze  baby  w  gębach  mielą  trwogą .

Ale  już  coraz  szerzej , prędzej
elektryczność  w  sieć  chwyta  człowieka .
W  nowe  sprawy  nas  wtłacza  czas  nowy
i  stare  Mazowsze  przez  pole  ucieka .

  Jerzy  Rawczyn . Ostrołęka .
Przedruk  [ z ]  5  rzek , rok  XI , 1967 , nr. 3 ( 44 ).


The  Giaur  (  niewierny )

Dziwna ! gdy  kraj  ten  natura  obrała
Na  ogród  Bogów  i  hojnie  nań  zlała
Tyle  bogactwa , piękności  tak  wiele
Jakby  we  własnym  zakochana  dziele .

Dziwna !  że  dzieła  własnego  się  zrzeka
I  dziś  natura  wpuszcza  tu  człowieka,
Który , odwieczny  miłośnik  zniszczenia ,
Ogród  Edeński  na  nowy  wyplenia.

I  jako  leśny  dzik  kwiecie  wytłacza ,
Nie  pokropione  znojami  oracza,
Ani  znające  ręki  ogrodnika !
Tu  kwiecie  samo  dookoła  wynika  ;

Za  tyle  wdzięków , za  taką  obfitość ,
Uprasza  tylko  człowieka  o  litość .

  George  Byron  ( 1788 - 1824 ).
  Przekład  A. Mickiewicza

Uwaga  !  Będą  uzupełnienia .

 

 

 

 

HISTORIA

Kontakt z urzędem:

Starostwo Powiatowe
w Ostrowi Mazowieckiej

ul. 3 Maja 68
07-300 Ostrów Mazowiecka

Kancelaria:

tel. 29 645 71 00
fax: 29 645 71 01
email: 
starostwo@powiatostrowmaz.pl

Wydarzenia w miesiącu

    Kalendarium

    Kalendarz
    Nawigacja
    Nawigacja
    Listopad 2017
    Listopad 2017
    Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
    0102030405
    06070809101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930

    Starostwo Powiatowe w Ostrowi Mazowieckiej
    Wszelkie prawa zastrzeżone
    Projekt, CMS, hosting - Maxus Net Communications 2015